Co roku w wyniku powodzi w Polsce dochodzi do strat finansowych, które przekraczają w skali kraju miliardy złotych. Z roku na rok nagłe zjawiska atmosferyczne, takie jak grad, obfite opady czy też burze powodują coraz większe straty, a mieszkańcy terenów zalewowych, wciąż o ubezpieczeniu swoich nieruchomości myślą dopiero gdy woda osiąga stan alarmowy. Czy jednak takie ubezpieczenia nieruchomości od powodzi na ostatnią chwile mają jakikolwiek sens?

Karencja.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby zawrzeć umowę ubezpieczenia wówczas gdy fala powodziowa jest już bardzo blisko naszej miejscowości i istnieje zagrożenie, że zaleje nasz dobytek. Tylko pamiętajmy o tym, że każda umowa ubezpieczeniowa posiada okres karencji. Karencja jest to okres po podpisaniu umowy i opłaceniu składki, w czasie którego ubezpieczenie jeszcze nie działa, czyli najprościej mówiąc w tym czasie nie otrzymamy żadnego odszkodowania. Na rynku obecnie mamy już oferty ubezpieczeń nieruchomości bez karencji, a oferuje je:

  • PZU
  • LINK 4.

Istotną informacją jest jednak tutaj pewne zastrzeżenie, które dotyczy w przypadku Link 4 terenów zalewowych, czyli takich miejsc, gdzie powódź wystąpiła więcej niż dwa razy w ciągu ostatnich dziesięciu lat. W takich przypadkach pomimo ubezpieczenia nie otrzymamy odszkodowania. Wyjątek stanowi obecnie na rynku ubezpieczenie w PZU, które ani nie posiada karencji ani zaostrzenia dla terenów zalewowych.