Polacy coraz chętniej wyjeżdżają na narty poza granice Polski. Co przyciąga nas do zagranicznych ośrodków zimowych a co od nich odpycha? Przekonajcie się sami:

1. Plusy:

Niewątpliwą zaletą ośrodków położonych w Austrii, Francji, a nawet bliższej – w Czechach i Słowacji – jest ilość i różnorodność tras zjazdowych. Wykupując jeden ski-pass mamy zwykle do dyspozycji kilkanaście tras na stokach różnych gór – na nudę nie mogą więc narzekać ani początkujący, ani zaawansowani. Między oddalonymi od siebie wyciągami możemy przemieszczać się darmowymi autobusami.

Turyści chwalą w również lepsze i szybsze wyciągi, a także… cenę. Choć zwykle jest nieco wyższa, niż w Polsce, dostajemy za nią dużo więcej. Jeśli więc nie patrzymy na same cyferki, ale na stosunek jakości do ceny, okazuje się, że polskie ośrodki narciarskie wypadają na tle tych zagranicznych raczej słabo.

2. Minusy:

Wadą wyjazdów za granicę jest odległość do pokonania – więcej pieniędzy musimy wydać na paliwo, często również na winiety. Również cena samego pobytu za granicą może okazać się wyższa niż w Polsce – składają się na nią ceny wynajmu pokoju, jedzenia, paliwa itd. Różnica ta jest większa w krajach zachodnich (Francja, Austria), a prawie niezauważalna u naszych południowych sąsiadów.

Nasze ubezpieczenie z Narodowego Funduszu Zdrowia nie obowiązuje za granicą w takim zakresie, jak w Polsce. Jeśli weźmiemy ze sobą kartę EKUZ mamy co prawda prawo do korzystania z publicznej służby zdrowia w kraju, w którym przebywamy. Może to jednak nie objąć kosztów akcji ratowniczych albo kosztów transportu – we Francji nie pokryje też wszystkich kosztów związanych z hospitalizacją. Wyjeżdżając więc za granicę musimy koniecznie wykupić ubezpieczenie narciarskie, które w razie wypadków pokryje wymienione koszty. Choć świadomość Polaków w tym zakresie wzrasta, zimą polisę turystyczną wciąż kupuje dużo mniej osób, niż latem.